WPROWADZENIE   /   NABOŻEŃSTWO PIĘTNASTU MODLITW   /   OBIETNICE   /   ŚWIADECTWA   /   KOMENTARZE   /   PRZYJACIELE   /   KONTAKT
Komentarze

 trup: 07.12.2013, 00:49
 do kk - to jest dobre , twoje przemyślenia budują i dają nadzieje dzieki
 Almae: 06.12.2013, 23:04
 Droga pani Barbaro czytajac pani wypowiedz4 usmiechnelam sie serdecznie i z wielka życzliwością pragne pani rzec ze jest pani czlowiekeim godnym uwagi. Sama sa czasem zatrzymuje sie nad tym problemem... czy jest czy nie ma sensu. ale jest.. kiedys gdy jeszcze nie zylam blisko z Bogiem.. wydawalo mi sie ze mam sens.. teraz gdy chce poglebic swoja relacje.. sens lamie sie i znika i musze rzec ze jest jeszcze gorzej... bo nie wiem sama czasem w czym jsst sens bo wiem ze moge cos wiecej ale nie umiem tego poznac nie umiem zrozumiec... tyle ze swiat stal sie inny. . . ludzie albo mnie zaskakuja albo nie... naszym celem jest bycie DOBRYM I ODKRYWANIE PANA. TEN CEL JEST NIEWYCZERPALNY.. DLATEGO TO NAJLEPSZY CEL JAKI MAMY. bardzo serdecznie pozdrawiam... ludzoe ktorzy maja latwo tak naprawde. . . takze cierpia. zycie jest piekne trzeba pamietac zawsze o dobru i nigdy sie nie poddawac potraktowac zycie jak szkole.. .
 Grażyna: 06.12.2013, 19:32
 ja modlę sie 3rok,abym mogła sprawnie chodzic i wierze,że dobry Bog mnie wysłucha,ze bedę mogła chwalic Go w jego kościele,a nie przez transmisje i tylko duchowo.Baaaaardzo tego pragne. Jezu Ufam Tobie.Ty sie tym zajmij
 kk: 06.12.2013, 11:52
 Czasem jeszcze zaglądam na forum :) i widzę, wiele wątpliwości nt. skutków tej modlitwy. Otóż odmawiałam tę modlitwę parokrotnie, ostatni raz w zeszłym roku (czy jakoś tak). I jedno powiem, jak w poprzednich latach odmawiało mi się "gładko" tak ostatnim razem koszmarnie... ciężko, trudno, bardzo trudno, a do tego w życiu też nie jest za/nie było za kolorowo...ale odmawiałam te modlitwy mimo jej "ciężkości". Gdy minął rok z TS - i kolejny dzień po ostatnim dniu zmawiania nastąpił, to dotarło do mnie, że ktoś zdjął 50 kilo kamieni z mojego ciała i umysłu, poczułam się lekko, bardzo dobrze i szczęśliwie...i pomyślałam, nie już więcej nie będę odmawiać TS, to ostatni raz, tyle wysiłku mnie to kosztowało... minęło tak pół roku, a ja zastanawiając się czemu odczułam taką ulgę po skończeniu TS, i dlaczego tak ciężko było mi się modlić?! Ta myśl nie dawała spokoju... I mam dziś odpowiedź, i dzielę się nią z Wami (tak uważam, tak czuję), wydaję mi się, że to wszystko było w planach Bożych, ale dlaczego? Dlatego, że jedna z obietnic TS brzmi: 1. Uwolni 15 dusz ze swej rodziny z czyśćca!!! I jestem przekonana, że ktoś bardzo grzeszny z mojej rodziny, będąc w czyśćcu dostąpił tej łaski, został uwolniony z czyśca! Poszukajcie czy to w książkach czy w internecie, a zwłaszcza: Maria Simma "Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi" - że dusze czyśćowe potrzebują naszej modlitwy, a nawet postawienie znicza na grobie - w akcie miłości jest dla nich ważne! Rozmyślając o trudach podczas odmawiania TS, a zwłaszcza po ich zakończeniu, może po roku, może krócej przypaczcie się swojej rodzinie, czy nie ma w niej też spełnionej obietnicy: "3. 15 grzeszników spośród krewnych zostanie nawróconych"! Może komuś moja wypowiedź pomoże, ufajcie zawsze Bogu i pamiętajcie, że Różaniec - Różaniec to modlitwa na obecne czasy, proście Maryję, żeby ukazała Wam światło - blask, który wskaże drogę do oświecenia Waszego serca i umysłu. Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus I Maryja Zawsze Dziewica!
 Barbara: 06.12.2013, 11:09
 Strasznie wolno pojawiają się te nasze komentarze. Do Roberta, bardzo Ci współczuję, takie załamania życiowe, pojawiają się u każdego z nas, jest to stan, który nazywam u siebie "leżę pod krzyżem i nie mogę się podnieść, nie mam siły, ani ochoty na walkę", po prostu beznadzieja. Jak pisałam do Marcina, który nie widzi sensu modlitwy, ja nie widzę czasami sensu życia, ale zmuszam się do ciągłego podnoszenia się z tego stanu, patrząc jak Chrystus walczył ze swoimi ludzkimi ograniczeniami i bólem dźwigając krzyż - za mnie. Czasami jest to krzyk duszy, Panie Boże poniosę ten mój krzyż, ale daj mi siłę. Ja tak jak Ty widzę w swoim środowisko, znajomych, którzy żyją bez Boga, bez zasad moralnych, tak lekko i przyjemnie i wszystko tak im jakoś wychodzi, mają pieniądze, karierę i trudno się z tym pogodzić, bo tak po ludzku, to jest niesprawiedliwe. Ja mam same kłody pod nogi, problemy bardzo poważne sypią się z każdej strony. Wiele czytałam rozważań, rekolekcji, itp. na ten temat i jedno jest pewne, zło tak osacza człowieka, daje mu łatwość osiągnięcia tego wszystkiego, że on w tym przepychu doznań i dostatków bardzo często zapomina o Bogu i jego przykazaniach, lepi sobie własną filozofię życia, takiego "własnego boga", dostosowanego do własnych zasad i potrzeb, wydaje mu się, że jest samowystarczalny a to jest szatańska iluzja, że Boga nie ma i jest On człowiekowi niepotrzebny. W Twojej sytuacji, mogę Ci tylko Marcinie poradzić, żebyś z kimś porozmawiał. Bardzo dobra jest strona http://www.pogotowieduchowe.pl/, gdzie możesz porozmawiać z księdzem i poprosić o modlitwę, sam korzystałam. Będę o Tobie pamiętać na modlitwie, trzymaj się.
 Gosia do Roberta: 06.12.2013, 10:22
 To dobrze, że nie bierze pan łapówek. To próba dla Pana czy wytrwa w wierności Bogu. To, że pacjent zmarł to Bóg tak chciał, pan jest tylko narzędziem. Może Bóg w ten sposób chce uświęcić członków tej rodziny? Przecież każdy krzyż czegoś nas uczy-ale nie każdy chce zrozumieć.Trzeba patrzeć sercem nie oczami.
 Barbara: 06.12.2013, 10:21
 Marcin, chyba zbyt roszczeniowo podchodzisz do modlitwy, nie można nieba traktować jak supermarketu, gdzie za pięć modlitw, pięć łask. Bóg na pewno jest tam gdzie odmawia się te modlitwy, jak również w wielu innych miejscach, jest ciągle przy Tobie, nawet jak Go teraz nie widzisz. Jak kochający Ojciec cały czas czeka i wyciąga ręce, tylko musisz Mu zawierzyć siebie i swoje życie i przyjąć z pokorą radości i cierpienia. Teraz właśnie, w tym najgorszym momencie, musisz powiedzieć Mu "Jezu ufam Tobie, Ty się tym zajmij, bo ja już nie mam siły". Potrzebujesz czasu, żeby to zrozumieć, bo na razie przechodzisz czas buntu i pretensji, też tak miałam, ale pomimo to modliłam się, bo stwierdziłam, że na pewno jak nie pomoże, to też nie zaszkodzi. Teraz mam czas wyciszenia i pogodzenia i jest dużo, dużo lepiej emocjonalnie, choć w sprawy życiowe ciągle leżą. U mnie widzę taką zależność, jak jest ciężko modlę się dużo, jak dzieje się gorzej, to modlę się bardzo dużo i to mi teraz pomaga. Najbardziej jednak, to pomogła mi Nowenna Pompejańska, po którą sięgnęłam w akcie ostatecznej desperacji, bólu, załamania i pretensji do Boga, w stanie podobnym do Twojego obecnie i dopiero ta modlitwa, intensywna i wymagająca dyscypliny postawiła mnie do pionu, przywróciła utraconą nadzieję i dała siłę do życia, siłę, żeby wstać rano i wykonywać swoje obowiązki. Nie poddawaj się, bo właśnie o to chodzi szatanowi, żeby Cię zniechęcić i pozostawić w bezgranicznej rozpaczy, bez Boga Proszę Cię dawaj mu tej satysfakcji, że właśnie obraziłeś się na Boga i odsunąłeś od Niego. Św. Marcin był żołnierzem, masz wspaniałego patrona, Ty też dasz radę, musisz walczyć z tymi złymi emocjami, siła w słabości się doskonali, jesteś wartościowym i walecznym mężczyzną a to jest chwilowe załamanie. Powodzenia, dziś pomodlę się w Twojej intencji.
 odmawiałam: 06.12.2013, 06:39
 Po raz pierwszy odmawiałam TS jako 12-letnia dziewczynka. Był przełom 89/90 roku. To nie jest tak,jak ktoś tu napisał, że nie działa - działa. Miałam 24 lata, kilkumiesięczne dziecko... przez dwie kolejne nice śniłam, że ktoś przychodzi po mnie bo czas umierać. Pierwszej nocy wyprosiłam jeszcze jeden dzień a drugiej wyrwałam się. Tego dnia wyjeżdżałam z Wrocławia. Miałam w pamięci ostatnie dwie noce, zwyczajnie się bałam- zatrzymałam się na chwilę w kościele - bez wcześniejszych planów. Wracając na parking słyszałam karetki i przeszło mi przez myśl, że "mam nadzieję, że coś mnie ominęło". Kilka km dalej był już korek i objazd po śmiertelnym wypadku. Kierującego objazdem strażaka zapytałam, o której to się stało. Powiedział, że 20minut temu. Zmroziło mnie, bo wiedziałam, że 20 minut temu byłam w kościele, choć zgodnie z planem powinnam była być właśnie tam. Zawsze, kiedy tamtędy przejeżdżam patrzę na krzyż, który mógł być moim i dziękuję Bogu, że mi przedłużył życie - zgodnie z tym, co obiecał. Jemu chwała.
 anna : 06.12.2013, 00:47
 Do Roberta i Marcina nie załamujcie się ,modle się za Was ,Bóg nikogo nie opuszcza czasem tylko wystawia nas na prubę ,ale jest z nami nie trzeba się umawiać na wizytę ani wcześniej zapowiadać ON cały czas czeka .Mnie też jest cieżko po śmierci męża nie mogę się tak po ludzku poprostu pozbierać ,ale nadzieja że JEZUS jest i mnię kocha pozwala jakoś żyć .Odmawiam TS już prawie rok i czekam .......czasem chce mi się płakać z bezsilności i samotności ,ale wszystko to ofiaruję BOGU i mam nadzieję że będzie lepiej .Pozdrawiam wszystkich smutnych i zagubionych BÓG wszystko może musimy wierzyć .
 ja do Robert: 06.12.2013, 00:08
 Wsluchaj sie w swa dusze. . Jesli juz daje Ci znaki powinienes rozpoczac poszukiwanie jednego z najlepszchh przyjaciol jakim jest On... On nie jest jak znajomy on nie jedt jak nikt kogo znasz... zawsze wyslucha zawsze pomoze.. Najtrudniej jest zrobic pierwsze kroki... ludzie to ludzie zawsze popelnjaja bledy... po pierwsze dobro dobro.. czynic dobro i wysluchiwac innych byc dla nich i kochac ich az w koncu nawet jesli inni nie beda kochac nas poczujemy radosc... to nas przyblizado Boga to nasza droga... musisz wziasc sie w garsc nie wykluczone.. ze uratujesz jeszcze miliony zyc.. nie poddawaj sie...
 
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] (90) [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97] [98] [99] [100]


Autor

Treść





Praktyczny kurs modlitwy
Praktyczny kurs modlitwy dla Ciebie tylko za 2,99 zł
Ks. Zbigniew Paweł Maciejewski

Książka "Praktyczny kurs modlitwy" wprowadza bez zbędnego gadulstwa w metodę modlitwy zwanej Lectio Divina. Pokazuje, jak w swojej osobistej modlitwie słuchać Boga... » zobacz więcej

Bogu w Trójcy Jedynemu niech będzie cześć i uwielbienie.